„Marsz Reytaniaków”, Stefan Łoś, poz. 40, str. 56 zbiorku ....................

 

Marsz Reytaniaków

 

 

Jest gromada nas niemała,

Wie to wszak Warszawa cała,

Swych chłopaków, Reytaniaków, bardzo kocha też.

Swych chłopaków, Reytaniaków, bardzo kocha też.

 

Gdy idziemy przez ulice,

Płoną nam radością lice,

Biją głowy pod niebiosy

Ponad szczyty wież.

 

Słońca pierwsze złote zorze

Już harcerzy widzą w borze,

Na polanie tutaj stanie

Wnet namiotów sześć.

 

Kucharz wdział już fartuch biały

Pracy swej się oddał cały;

Ogień trzeszczy, wiara wrzeszczy:

„Dajcie prędzej jeść”!

 

Zupka nasza – nektar boski,

Wznieca humor, koi troski;

Troszkę słona bywa ona,

Lecz dobra i tak.

 

Drużynowy wzrok ponury

Utkwił w nadchodzące chmury:

Będą deszcze, lecz my jeszcze

Zabawim się wszak!

 

Choć powrotu chwila bliska,

Siedzi wiara u ogniska,

Szumią drzewa, rzesza śpiewa,

Sam się splata rym.

 

Ciemno wszędy – głucho wszędy...

Dobra pora do gawędy;

Płomień błyska, iskry ciska,

Siny bucha dym!

 


Powrót do: Strona główna

Opracował: W. Rylski