|
|
Jest
gromada nas niemała,
Wie to
wszak Warszawa cała,
Swych
chłopaków, Reytaniaków, bardzo kocha też.
Swych
chłopaków, Reytaniaków, bardzo kocha też.
Gdy
idziemy przez ulice,
Płoną
nam radością lice,
Biją
głowy pod niebiosy
Ponad
szczyty wież.
Słońca
pierwsze złote zorze
Już
harcerzy widzą w borze,
Na
polanie tutaj stanie
Wnet
namiotów sześć.
Kucharz
wdział już fartuch biały
Pracy
swej się oddał cały;
Ogień
trzeszczy, wiara wrzeszczy:
„Dajcie
prędzej jeść”!
Zupka
nasza – nektar boski,
Wznieca
humor, koi troski;
Troszkę
słona bywa ona,
Lecz
dobra i tak.
Drużynowy
wzrok ponury
Utkwił
w nadchodzące chmury:
Będą
deszcze, lecz my jeszcze
Zabawim
się wszak!
Choć
powrotu chwila bliska,
Siedzi
wiara u ogniska,
Szumią
drzewa, rzesza śpiewa,